Jako rodzic dbam o to, co jedzą i piją moi synowie. Chciałabym uchronić ich przed tą cała chemią otaczającej Nas żywności i zdaje sobie sprawę z tego,że nie jestem w stanie rozłożyć magicznego parasola, który mi w tym pomoże. Dzieciaki rosną, każde wyjście z kolegami jest połączone z wyjściem na lody, chipsy, colę i inne niezdrowe rzeczy. Przymykam oko, bo dzieciaki przecież muszą mieć fajne dzieciństwo bez masy zakazów. W domu zwracam uwagę na to co spożywają. Także napoje w dzisiejszych czasach nafaszerowane są masą chemii i konserwantów, które przecież tak dobrze smakują.
Każdy sezon owocowy to rytuał w moim domu- przygotowywanie domowych soków i kompotów. W upalne dni na stole najczęściej gości cytrynowa lub pomarańczowa woda smakowa i wierzcie mi, że można ją pić litrami w ciągu jednego dnia. Wszystkie przepisy na domowe napoje mojego autorstwa znajdziecie tutaj: DOMOWE NAPOJE , a przetwory ( nie tylko owocowe) tutaj:PRZETWORY . DOMOWE PRODUKTY OWOCOWE I WARZYWNE SPOSOBEM NA KONSERWANTY !
W tamtym roku rodzina mojego męża robiła soki świeżo tłoczone, zamykane w w fajne opakowania z kranikiem. Jabłek było zatrzęsienie, zrobili więc z nich dobry użytek. Soki bez cukru, niektóre z dodatkiem np marchewki. Pycha! No ale co zrobić jeśli w pobliżu nie mamy tłoczni przystosowanej do indywidualnego odbiorcy? Sięgnąć po fajne tłoczone soki OWO . Dość młoda firma, przygotowująca tłoczone na zimno soki owocowe jak i warzywne. Bogactwo smaku i aromatu, zero konserwantów, tak nie lubianych przez mamy. Polecam serdecznie. Wybór smaków przeogromny, każdy znajdzie coś dla siebie.Po co faszerować dzieciaki niezdrowymi napojami jak można podać im porcje witamin, która do tego świetnie smakuje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2016
środa, 23 grudnia 2015
poniedziałek, 2 listopada 2015
ZADUSZKI....ZADUMA...TĘSKNOTA...ŻYCIE
Szczególne listopadowe dni. Jedyne w swoim rodzaju. 1 i 2 Listopada...Dni zadumy, tęsknoty za tymi, których już nie ma z Nami...Ale to także dni zadumy nad sobą, nad własnym życiem, nad tym co było, minęło...Nad przyszłością. Nad tym co Nas czeka i jak krótkie jest to nasze życie.
Pochylając sie nad rodzinnym grobem, zapalając światełko, zdałam sobie sprawę, że tak mało brakowało, a to nade mną pochylaliby się moi bliscy, zapalali lampki, przynosili ulubione kwiaty...Chwila...Przeżywam te dni wyjątkowo. Dziękuję że dostałam szansę, by jeszcze mogę odwiedzać swoich bliskich...Niektórym może za wiele słów ,,kocham " nie mówiłam, niektórym może przykrość sprawiłam i przeprosić nie zdążyłam. Gdyby można było cofnąć czas...Często słyszymy lub mówimy te słowa prawda? Nie pozwólmy by trzeba było za często tak mówić. Mówmy kocham na codzień, przytulajmy, przepraszajmy gdy jest taka potrzeba...Obdarujmy drobnostką, sprawmy radość...Teraz za życia, póki jeszcze możemy zobaczyć ten bezcenny uśmiech radości. Bo potem pozostanie już tylko zapalenie światełka...Zaduma...
Teraz mamy jeszcze czas na to by zobaczyć błysk w oku, zadowolenie, a nie tylko wyryty napis na pomniku, może zdjęcie które zawsze patrzy tak samo...''Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą "
Pochylając sie nad rodzinnym grobem, zapalając światełko, zdałam sobie sprawę, że tak mało brakowało, a to nade mną pochylaliby się moi bliscy, zapalali lampki, przynosili ulubione kwiaty...Chwila...Przeżywam te dni wyjątkowo. Dziękuję że dostałam szansę, by jeszcze mogę odwiedzać swoich bliskich...Niektórym może za wiele słów ,,kocham " nie mówiłam, niektórym może przykrość sprawiłam i przeprosić nie zdążyłam. Gdyby można było cofnąć czas...Często słyszymy lub mówimy te słowa prawda? Nie pozwólmy by trzeba było za często tak mówić. Mówmy kocham na codzień, przytulajmy, przepraszajmy gdy jest taka potrzeba...Obdarujmy drobnostką, sprawmy radość...Teraz za życia, póki jeszcze możemy zobaczyć ten bezcenny uśmiech radości. Bo potem pozostanie już tylko zapalenie światełka...Zaduma...
Teraz mamy jeszcze czas na to by zobaczyć błysk w oku, zadowolenie, a nie tylko wyryty napis na pomniku, może zdjęcie które zawsze patrzy tak samo...''Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą "
środa, 23 września 2015
A MOŻNA BYŁO TEGO UNIKNĄĆ....

Długo zastanawiałam się czy napisać tego posta. Wiem....Troszkę może ponudzę, ale wytrwajcie do końca. To tylko chwila, tyle zajmie przeczytanie tego co mam Wam dziś do powiedzenia. Chcę Was ostrzec, aby nikt już więcej nie musiał przejśc tego, co przeszłam ja. Ten strach..te łzy...tego wszystkiego możnaby uniknąć. Ale po kolei...
Jak każda matka troszcząca się o swoje dzieci, o rodzinę dbam o siebie, o swoje zdrowie...po to żeby w 100% być z Nimi, cieszyć się każdym dniem, wspierać, pomagać realizować cele, cieszyć się z kolejnych osiagnięc i sukcesów. Kiedy więc na kolejnej wizycie u mojego lekarza, ten zaproponował mi tabletki na uregulowanie hormonów, co spowoduje polepszenie mojego zdrowia , samopoczucia ...nie zawachałam się. Przecież będzie tylko lepiej....Po ok 2 tygodniach zaczęłam podupadać na zdrowiu. Najpierw rwa biodrowa( po raz pierwszy w życiu) , następnie za jakiś czas silna alergia- trudności z oddychaniem, męczenie się przy najmniejszych wysiłkach- z czasem nawet rozmowa zaczęła sprawiać mi trudności.. Potem doszły silne bóle okolicy żebrowej, szczególnie przy oddychaniu, w pozcji leżącej. W końcu bardzo bolesna rwa barkowa na którą nawet zastrzyki podawane co któryś dzień na pogotowiu nie pomagały.Chodziłam od lekarza do lekarza,wekendowe wieczory spędzałam na SOR aby dali mi coś przeciwbólowego...Portfel malał, lekarze wynajdywali coraz to nowe schorzenia, dopisywali kolejne leki.A ja się wcale nie czułam lepiej. Faszerowałam się tymi wszystkimi tabletkami, dostalam nawet zastrzyk sterydowy dzieki któremu ok miesiąca miało nie być duszności,a które coraz bardziej mi przeszkadzały. Którejś niedzieli po kolejnym zastrzyku na pogotowiu- tym razem Pyralgina z Papaweryną poczułam się lepiej. Przespałam nawet całą noc. Rano wstałam wyspana- pierwszy raz od jakiegoś już czasu- bo ból nie dawał mi nigdy spokojnie wypocząc do rana. Zjadłam śniadanie, ubralam sie , wyszłam po świeże bułeczki dzieciakom do szkoły. Był fajny, dość ciepły jeszcze ranek. Zachłysnęłam się tym świeżym powietrzem. Tak, zachłysnęłam się w dosłownym tego słowa znaczeniu ...Zaczęło brakować mi tchu, momentalnie zasłabłam, oblałam się zimnym potem a silny ból w klatce piersiowej aż posadził mnie na chodniku przed blokiem. Było jeszcze wcześnie nikogo nie było w pobliżu pomału udało mi się wrócić do domu. Obudziłam synów.Sama się położyłam z nadzieją że minie...że przejdzie....że zaraz zrobię im śniadanie i pójdą do szkoły. Nie mijało,a ja czułam się coraz słabiej. Trafiłam na SOR . Od razu zrobiono mi ekg- wyszło idealne. Pobrano mi krew, podłączona kroplówkę. Po jakiejś godzinie okazało się że mam podwyższony wskaźnik sercowy który wskazuje na zawał serca, ekg jednak niczego złego nie wskazywało. Po 2 godzinach ponownie pobrano krew na badanie, wynik był wyższy niż ten poprzedni. Znów wykonano ekg- wszystko w normie.Lekarz zapytał mnie czy wyrażam zgodę na hospitalizację, ponieważ coś się złego dzieje ale tutaj nie są w stanie mi już pomóc. Zgodziłam się, tym bardziej że czułam że czuję się coraqz gorzej. Ileża można cierpieć? Tym bardziej że to już trwało ponad 2 tyg.
Przewieziono mnie na oddział, wykonano rtg klatki pierwsiowej,następnie echo serca. Tu już doktor nie miał wątpliwości. Przeciążona prawa komora serca, ZATOR PŁUCA. Zbladłam, mimo że i tak byłam słaba i blada. Momentalnie zostałam przewieziona na badanie TK tętnic płucnych, które tylko potwierdziło diagnozę. Badanie krwi na D-dimery potwierdziło fakt że moja krew była baaaaardzo gęsta. Powstał skrzep, który popłynął zatykając dojście do płuc.Boże!!! Ale jak to, dlaczego ? skąd? Wiedziałam że to poważna choroba ale nie mogłam zrozumieć skąd ona u mnie? Jestem młoda, nie palę, nie jestem otyła, nie mam żylaków, nie jestem obciążona genetycznie...2 tygodnie na oddziale, całodobowa pompa z heparyną, kroplówki...Bezsenne noce, strach co przyniesie jutro. Szczególnie cięzko było jak na mojej ,,R" zmarły osoby.Jeszcze większy strach, obawa czy się obudzę jutro rano. ...Jak dobrze że miałam łózko przy oknie przynajmniej leżąc mogłam patrzeć przez większą część nocy co się tam dzieje- a tak na prawdę wszystko stało w miejscu, miasto spało- to tylko w mojej głowie było wszystko.Dobrze że skrzep nie powędrowal do głowy i nie spowodował udaru, który też grozi w takiej sytuacji. Wtedy by pewnie nie było tego posta, ani żadneg kolejnego :(
Tabletki hormonalne.....to one były sprawcą tego całego zamieszania. (Te same które dostałam, aby uregolować hormony, aby czuc się lepiej).Ja wiem. Na ulotce o tym pisze. Jest też wspomniane o robieniu kontrolnych badań. Ja nie dostałam żadnego skierowania. Nie przebadano mnie ani przed stosowaniem leku, ani w trakcie. Są limity na badania, szuka się oszczędności...Ja to wiem, ja to rozumiem. Ale dlaczego lekarz które przyjmuje na dzień ok 90 pacjentek nie powiedział mi zebym sama zrobiła sobie te badania. Nie poszkodowałabym sobie tych kilku zł ....Ta oszczędnośc ok 10 zł przychodni wyszła na dobre. Pewnie mało kto dostaje takie skierowania więc rzeczywiście jakieś tam pieniądze zostają.Ja mało nie przypłaciłam tego życiem. A moja rodzina, moje dzieci? Ich łzy? Ich obawy? Więcej są warte niż te marne 10 zł. A ja? ...Moje leczenie teraz kosztuje kilkaset zł na miesiąc. Póki co bedzie trwało 3 miesiące, podczas których mam odpoczywać, nie przeciążać się, tym bardziej że w opłucnej została mi jeszcze woda która daje o sobie znać szczególnie jak pochodzę. Kaszel...ból....Dlaczego to ja mam płacić za czyjeś oszczędności? Kochani, nie pozwólcie aby przez winę lekarzy ważył się los Wasz czy waszych bliskich. Upominajcie się o to co Nam się należy, bo to jest w ich zas.....ym obowiązku,żeby lecząc monitorować jak to leczenie wygląda.To się Nam należy. Każdy lek na jedno pomaga na drugie szkodzi. Czytajcie etykiety, upominajcie sie o badanie które są na nich wspominane jako konieczne do monitorowania leczenia. Robicie to dla siebie i swoich bliskich. Pamiętajcie o tym każdego dnia.
PODSUMOWANIE:czyli moje przemyślenia
Kiedy się jest jeszcze stosunkowo młodym , szczególnie jak sie ma te dwadzieścia- czy trzydzieści- pare lat człowiek myśli, że mając pracę, pieniądze, dom czyli te wszystkie dobra materialne oraz szczęśliwą rodzinę ma się wszystko. Zapominamy czasem w tym pędzie, w tym biegu, o sobie,o zdrowiu. Dopiero w takich chwilach kiedy grunt się wali pod nogami, kiedy ta niepewność jutra daje się we znaki... kiedy wiesz, że za moment to wszystko co było, co dokonałeś może być tylko wspomnieniem dla bliskich... dopiero wtedy zdajesz sobie sprawę, że jednak to zdrowie jest tym czego powinnismy pragnąć najbardziej. Dbajmy o siebie, o swoich bliskich. Życie jest za piękne żeby tak szybko się z nim rozstawać - jeszcze nie teraz!. Spojrzałam inaczej na siebie, na najbliższych, na przyjaciół, codziennnych znajomych. Jak się miło rozczarowałam tymi którzy do tej pory pozostawali gdzieś w cieniu a teraz byli obok mnie. Oczywiście nie obyło się bez tych mniej przyjemnych rozczarowań. Takich prawdziwych znajomych z którymi codzienne relacje ma się takie dobre.Przyjaciół poznajemy w biedzie. To prawda. Napić się piwa można z każdym do tego nie potrzeba przyjaźni, przyjaciel to coś więcej.Przyjaciel pamięta także w mniej przyjemnych momentach życia. Tym moim prawdziwym oraz rodzinie Dziękuję ! <3
Kiedy się jest jeszcze stosunkowo młodym , szczególnie jak sie ma te dwadzieścia- czy trzydzieści- pare lat człowiek myśli, że mając pracę, pieniądze, dom czyli te wszystkie dobra materialne oraz szczęśliwą rodzinę ma się wszystko. Zapominamy czasem w tym pędzie, w tym biegu, o sobie,o zdrowiu. Dopiero w takich chwilach kiedy grunt się wali pod nogami, kiedy ta niepewność jutra daje się we znaki... kiedy wiesz, że za moment to wszystko co było, co dokonałeś może być tylko wspomnieniem dla bliskich... dopiero wtedy zdajesz sobie sprawę, że jednak to zdrowie jest tym czego powinnismy pragnąć najbardziej. Dbajmy o siebie, o swoich bliskich. Życie jest za piękne żeby tak szybko się z nim rozstawać - jeszcze nie teraz!. Spojrzałam inaczej na siebie, na najbliższych, na przyjaciół, codziennnych znajomych. Jak się miło rozczarowałam tymi którzy do tej pory pozostawali gdzieś w cieniu a teraz byli obok mnie. Oczywiście nie obyło się bez tych mniej przyjemnych rozczarowań. Takich prawdziwych znajomych z którymi codzienne relacje ma się takie dobre.Przyjaciół poznajemy w biedzie. To prawda. Napić się piwa można z każdym do tego nie potrzeba przyjaźni, przyjaciel to coś więcej.Przyjaciel pamięta także w mniej przyjemnych momentach życia. Tym moim prawdziwym oraz rodzinie Dziękuję ! <3
środa, 24 grudnia 2014
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
ZDROWYCH WESOŁYCH, PRZEPEŁNIONYCH RADOŚCIĄ I MIŁOŚCIĄ ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA. DUŻO SMAKOŁYKÓW I BOGATEGO MIKOŁAJA!!
WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA- MAJKA
WSZYSTKIM CZYTELNIKOM BLOGA- MAJKA
niedziela, 5 października 2014
VERSATILE BLOGGER
Spotkała mnie miła niespodzianka, zostałam zaproszona przez KULINARNE SZALEŃSTWA MANIUSI do wspólnej blogowej zabawy Versatile Blogger Award. Bardzo dziękuje za nominację, jest mi bardzo miło. Z chęcią wezmę w niej udział.
Zasady zabawy:
- nominować 15 blogów/ minimum 7 do wyróżnienia,
- poinformować wybranych przez siebie bloggerów o wyróżnieniu,
- wyłonić o sobie 7 faktów,
- podziękować Bloggerowi, który Cię nominował u niego na blogu,
- zawiesić nagrodę na swoim blogu.
No to w taki razie zaczynamy. Fakty o mnie:
1.Na codzień pracuję w firmie Avon, zajmuję się pozyskiwaniem nowych konsultantek. Jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam na priv :) (Można zacząć fajnie zarabiać)
2.Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki urwisów: Krzysia -10 lat i Kuby - 7 lat. Kocham ich ponad wszytsko i lubię im sprawiać małe i większe radości. Mam wobec dzieciaków swoje zasady,ale potrafię również szaleć z nimi niczym dziecko. Wspólne rodzinne zdrowe szaleństwa to jest to!
3.Lubię gotować dla moich bliskich- to moja pasja, która dzięki usmiechniętym buziakom zyskuje barrdzo :) Lubię oglądać programy kulinarne, mam kilku swoich ulubionych kulinarnych guru, których przepisy bardzo sobie cenię.
4.Uwielbiam fotografie, szczególnie wschody i zachody słońca nad wodą, cudne zjawiska które zawsze wychodzą inaczej.
5. Dobra książka to mój patent na długie zimowe wieczory. Uwielbiam dobre powieści, biografie. Ma bzika również na punkcie książek kucharskich, mam ich już kilkadziesiąt, każda jest wyjątkowa.
6.Nie lubię u ludzi chamstwa, znieczulicy i dwulicowości. Kto mnie zna ten wie że mozna na mnie liczyć w każdej sytuacji choćby o 12 w nocy jestem do dyspozycji. Lubię pomagać innym i dzielić się tym co potrafię robić.
7. Mam w życiu kilka marzeń, prywatnie chciałabym wyjechać w jakieś fajne ciepłe zagraniczne miejsce, gdzie mogłabym nie myśleć o niczym ( oczywiscie wyjazd rodzinny- nie wyobrażam sobie żeby mogło ich koło mnie zabraknąć), a tak z pasji to moim marzeniem jest poznanie kilku polskich kucharzy, których bardzo cenię za świetne przepisy.
A do dalszej zabawy nominuję:
http://slodkababeczkaks.blogspot.com/
http://rozowakuchnia.blox.pl/html
http://olivciowepasje.blogspot.com/
http://pocalunkimalinowe.blogspot.com/
http://danusia-piecyk.blogspot.com/
http://kulinarnepysznoscimolki.blogspot.com/
http://evita0007.blogspot.com/
6.Nie lubię u ludzi chamstwa, znieczulicy i dwulicowości. Kto mnie zna ten wie że mozna na mnie liczyć w każdej sytuacji choćby o 12 w nocy jestem do dyspozycji. Lubię pomagać innym i dzielić się tym co potrafię robić.
7. Mam w życiu kilka marzeń, prywatnie chciałabym wyjechać w jakieś fajne ciepłe zagraniczne miejsce, gdzie mogłabym nie myśleć o niczym ( oczywiscie wyjazd rodzinny- nie wyobrażam sobie żeby mogło ich koło mnie zabraknąć), a tak z pasji to moim marzeniem jest poznanie kilku polskich kucharzy, których bardzo cenię za świetne przepisy.
A do dalszej zabawy nominuję:
http://slodkababeczkaks.blogspot.com/
http://rozowakuchnia.blox.pl/html
http://olivciowepasje.blogspot.com/
http://pocalunkimalinowe.blogspot.com/
http://danusia-piecyk.blogspot.com/
http://kulinarnepysznoscimolki.blogspot.com/
http://evita0007.blogspot.com/
niedziela, 6 kwietnia 2014
LIEBSTER BLOG AWARD
LIEBSTER BLOG AWARD
Od kilku blogerek dostałam te nominację. Zmobiliozwałam się wiec i powstał ten post.
CYTUJE ZASADY
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. "
Mnie nominowały:
*Kasia-http://katerina2804.blogspot.com/
*Ewa-http://ewa-wkuchni.blogspot.com/
*Ula-http://kulinariauli.blogspot.com/
*Ale smaki- http://alesmaki.com.pl/
Każdej z Was która mnie nominowała odpisałam pod Waszymi postami.
Moje pytania do nominowanych blogów:
1.ulubione ciasto
2.ryby czy owoce morza?
3.z kim najchętniej gotujesz?
4.więcej na słodko czy wytrawnie?
5.wino czy piwo?
6.udko czy skrzydełko?
7.ulubiona masa do tortu
8.jaki masz kulinany autorytet?
9.pierogi na słodko czy wytrawnie?
10.wieprzowina czy wołowina?
11.lubisz kuchnię chińską?
Nominuję:
1.http://www.magicznezyciemarty.pl/
2.http://czarrnaodkuchni.cba.pl/index.html
3.http://evita0007.blogspot.com/
4.http://rozowakuchnia.blox.pl/html
5.http://takietampichcenie.blogspot.com/
6.http://koperekwkuchni.blogspot.com/
7.http://mojasmacznakuchnia.bloog.pl/
8.http://malpandom.blogspot.com/
9.http://slodkababeczkaks.blogspot.com/
10.http://sylkahaha.blox.pl/html
11.http://danusia-piecyk.blogspot.com/
Od kilku blogerek dostałam te nominację. Zmobiliozwałam się wiec i powstał ten post.
CYTUJE ZASADY
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. "
Mnie nominowały:
*Kasia-http://katerina2804.blogspot.com/
*Ewa-http://ewa-wkuchni.blogspot.com/
*Ula-http://kulinariauli.blogspot.com/
*Ale smaki- http://alesmaki.com.pl/
Każdej z Was która mnie nominowała odpisałam pod Waszymi postami.
Moje pytania do nominowanych blogów:
1.ulubione ciasto
2.ryby czy owoce morza?
3.z kim najchętniej gotujesz?
4.więcej na słodko czy wytrawnie?
5.wino czy piwo?
6.udko czy skrzydełko?
7.ulubiona masa do tortu
8.jaki masz kulinany autorytet?
9.pierogi na słodko czy wytrawnie?
10.wieprzowina czy wołowina?
11.lubisz kuchnię chińską?
Nominuję:
1.http://www.magicznezyciemarty.pl/
2.http://czarrnaodkuchni.cba.pl/index.html
3.http://evita0007.blogspot.com/
4.http://rozowakuchnia.blox.pl/html
5.http://takietampichcenie.blogspot.com/
6.http://koperekwkuchni.blogspot.com/
7.http://mojasmacznakuchnia.bloog.pl/
8.http://malpandom.blogspot.com/
9.http://slodkababeczkaks.blogspot.com/
10.http://sylkahaha.blox.pl/html
11.http://danusia-piecyk.blogspot.com/
niedziela, 23 marca 2014
WIZYTA W KRAKOWIE , UDZIAŁ W PROGRAMIE EWA GOTUJE
19 marca to ważny dzień w moim życiu...to dzień moich kolejnych urodzin które lubię obchodzić, celebrować...I kiedy w lutym otrzymałam telefon z zaproszeniem na nagranie odcinka programu Ewa Gotuje z moim udziałem byłam bardzo zadowolona, tym bardziej...że zaproszenie dostałam na 19 marca. Zgodziłam się bez wahania, wiedziałam że to będzie wyjątkowy dzień dla mnie. I nie tylko dla mnie, bo mimo że p. Ewa zaprasza z osobą towarzyszącą , ja mogłam pojechać i z mężem i dziećmi. Radość tym większa, bo synowie nigdy nie byli w Krakowie, więc mieli teraz ku temu okazję.
Dni mijały szybko, no i w końcu nadszedł 18 marca, wieczór, ostatnie pakowanie, wyjechaliśmy w środku nocy, do Krakowa mamy ok. 600 km, więc troszkę drogi jest. Podróż trwała niecałe 7 godzin, minęła bardzo szybko.Wszyscy zadowoleni dotarlismy na miejsce. Wybraliśmy się najpierw do restauracji niepoodal Wawelu na obiad, a następnie do Hotelu Hilton, gdzie czekały na Nas zarezerwowane przez producenta programu 2 przestronne pokoje, żeby wszystkim Nam było wygodnie.
Dzień zaczęliśmy przepysznym śniadaniem w Hotelu Hilton , śniadanko -szwedzki stół, wybór przeogromny, każdy mógł znaleść coś dla siebie.Po śniadaniu czas na zwiedzanie miasta.
Kraków jest pięknym zabytkowym miastem , który zwiedzaliśmy z zapartym tchem, piękne miejsca które warto zobaczyć przy wizycie tam to napewno Wawel, Brama Floriańska, Barbakan,Rynek Główny, Bazylika Mariacka, Sukiennice, ulica Kanoniczna, Kazimierz.
Kolejnego dnia pobytu właśnie zwiedzaliśmy wszystkie piękne miejsca tego zabytkowego miasta,pogoda dopisała było +23 st. czyli prawdziwa wiosna, nie to co u Nas na Podlasiu, tu wiosna przyjdzie troszkę pózniej...
Zwiedzanie zakończyliśmy wyprawą na pizzę do bardzo smacznej pizzerii na Starym Mieście, bardzo mi się podobało że pizza powstawała na naszych oczach a potem powędrowała do pieca opalanego drewnem no i ten smak...przepyszna!
Nadeszła godzina 14, pomału było trzeba zbierać się do p. Ewy. Czy były nerwy? Nie, jechałam jak do kogoś mi znajomego, bez stresu, może nerwy przyjdą na miejscu? Zobaczymy
W drzwiach powitała nas p. Ola- sympatycznym uśmiechem, który tylko jeszcze bardziej przekonał mnie że atmosfera tu jest bardzo przyjemna. Zasiedliśmy do stołu gdzie już czekał obiadek, następnie po herbatce była rozmowa z producentem p. Edwardem, przywitanie się z resztą ekipy no i zostałam zaproszona na wykonanie makijażu. Przyszła też uśmiechnięta i bardzo serdeczna p. Ewa by się przywitać. Atmosfera nie do opisania, wszyscy uśmiechnięci, mili...Cudnie... Kiedy makijaż już wykonany mogłam zasiąść w kuchni p. Ewy gdzie nagrywa się odcinki programu. Oczekiwanie umilał mi reżyser Darek, z którym przegadaliśmy o wszystkim długi czas. Nie było żadnego niepotrzebnego napięcia, wszystko raczej na luzie.
A potem zaczęło się nagranie, przemiła rozmowa z p. Ewą i podczas nagrania i po zakończeniu, potem wspólne zdjęcia, podpisywanie książek. Spotkanie bardzo miłe, niezapomniane, będzie dla mnie wspaniałą pamiątką.
Kolejne dni to zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce i Częstochowy- Jasnej Góry. Piękne miejsca, wspaniałe przeżycia i wspomnienia. Pobyt minął mi bardzo szybko, tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, ale były to naprawdę piękne chwile.
Jeśli dostaniecie kiedykolwiek szansę żeby pojechać do programu Ewa Gotuje, nie zastanawiajcie się, piękne chwile gwarantowane!
Dni mijały szybko, no i w końcu nadszedł 18 marca, wieczór, ostatnie pakowanie, wyjechaliśmy w środku nocy, do Krakowa mamy ok. 600 km, więc troszkę drogi jest. Podróż trwała niecałe 7 godzin, minęła bardzo szybko.Wszyscy zadowoleni dotarlismy na miejsce. Wybraliśmy się najpierw do restauracji niepoodal Wawelu na obiad, a następnie do Hotelu Hilton, gdzie czekały na Nas zarezerwowane przez producenta programu 2 przestronne pokoje, żeby wszystkim Nam było wygodnie.
Dzień zaczęliśmy przepysznym śniadaniem w Hotelu Hilton , śniadanko -szwedzki stół, wybór przeogromny, każdy mógł znaleść coś dla siebie.Po śniadaniu czas na zwiedzanie miasta.
Kraków jest pięknym zabytkowym miastem , który zwiedzaliśmy z zapartym tchem, piękne miejsca które warto zobaczyć przy wizycie tam to napewno Wawel, Brama Floriańska, Barbakan,Rynek Główny, Bazylika Mariacka, Sukiennice, ulica Kanoniczna, Kazimierz.
Kolejnego dnia pobytu właśnie zwiedzaliśmy wszystkie piękne miejsca tego zabytkowego miasta,pogoda dopisała było +23 st. czyli prawdziwa wiosna, nie to co u Nas na Podlasiu, tu wiosna przyjdzie troszkę pózniej...
Zwiedzanie zakończyliśmy wyprawą na pizzę do bardzo smacznej pizzerii na Starym Mieście, bardzo mi się podobało że pizza powstawała na naszych oczach a potem powędrowała do pieca opalanego drewnem no i ten smak...przepyszna!
Nadeszła godzina 14, pomału było trzeba zbierać się do p. Ewy. Czy były nerwy? Nie, jechałam jak do kogoś mi znajomego, bez stresu, może nerwy przyjdą na miejscu? Zobaczymy
W drzwiach powitała nas p. Ola- sympatycznym uśmiechem, który tylko jeszcze bardziej przekonał mnie że atmosfera tu jest bardzo przyjemna. Zasiedliśmy do stołu gdzie już czekał obiadek, następnie po herbatce była rozmowa z producentem p. Edwardem, przywitanie się z resztą ekipy no i zostałam zaproszona na wykonanie makijażu. Przyszła też uśmiechnięta i bardzo serdeczna p. Ewa by się przywitać. Atmosfera nie do opisania, wszyscy uśmiechnięci, mili...Cudnie... Kiedy makijaż już wykonany mogłam zasiąść w kuchni p. Ewy gdzie nagrywa się odcinki programu. Oczekiwanie umilał mi reżyser Darek, z którym przegadaliśmy o wszystkim długi czas. Nie było żadnego niepotrzebnego napięcia, wszystko raczej na luzie.
A potem zaczęło się nagranie, przemiła rozmowa z p. Ewą i podczas nagrania i po zakończeniu, potem wspólne zdjęcia, podpisywanie książek. Spotkanie bardzo miłe, niezapomniane, będzie dla mnie wspaniałą pamiątką.
Kolejne dni to zwiedzanie Kopalni Soli w Wieliczce i Częstochowy- Jasnej Góry. Piękne miejsca, wspaniałe przeżycia i wspomnienia. Pobyt minął mi bardzo szybko, tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, ale były to naprawdę piękne chwile.
Jeśli dostaniecie kiedykolwiek szansę żeby pojechać do programu Ewa Gotuje, nie zastanawiajcie się, piękne chwile gwarantowane!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




